Ulga na ekspansję w praktyce: co można odliczyć?

Polski system podatkowy oferuje przedsiębiorcom szereg instrumentów wspierających rozwój biznesu. Jednym z ciekawszych, ale i budzących pewne wątpliwości interpretacyjne, jest ulga na ekspansję. Choć z założenia ma ona ułatwiać firmom zdobywanie nowych rynków, w praktyce to, co urząd skarbowy uzna za wydatek kwalifikowany, często staje się osią sporu. Cennego światła na to, jak bezpiecznie korzystać z preferencji, dostarcza niedawny wyrok WSA w Bydgoszczy.
Czym jest ulga na ekspansję?
Ulga na ekspansję (często nazywana również ulgą na zwiększenie przychodów ze sprzedaży produktów) to mechanizm wprowadzony po to, by zachęcić rodzime firmy do szerszego wychodzenia ze swoją ofertą – zarówno na rynki krajowe, jak i zagraniczne. Koncepcja jest bardzo atrakcyjna dla podatników: pozwala odliczyć od podstawy opodatkowania określone koszty poniesione w celu zwiększenia sprzedaży własnych wyrobów. Ustawodawca przewidział tu wysoki limit – odliczenie może sięgać nawet 1 miliona złotych rocznie.
W ustawowym katalogu wydatków kwalifikowanych znajdziemy m.in. organizację i udział w targach, działania promocyjno-informacyjne oraz koszty przygotowania niezbędnej dokumentacji sprzedażowej. Problem pojawia się w momencie, gdy przedsiębiorca musi ocenić konkretną fakturę z kampanii reklamowej lub wyjazdu służbowego. I tutaj z pomocą przychodzi orzecznictwo.
Spór z fiskusem na celowniku WSA w Bydgoszczy
4 września 2025 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy wydał istotny wyrok (sygn. akt I SA/Bd 376/25). Sprawa dotyczyła spółki z branży opakowaniowej, która chciała odliczyć w ramach ulgi szereg kosztów: począwszy od wyjazdów na targi branżowe, przez certyfikację produktów, działania z zakresu marketingu bezpośredniego, aż po sponsoring.
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej (KIS) zaprezentował jednak bardzo restrykcyjne podejście do planowanych odliczeń. Po wniesieniu skargi przez spółkę, sprawa trafiła do WSA, który częściowo przyznał rację podatnikowi, a częściowo stanął po stronie organów podatkowych.
Dobrowolna certyfikacja też może być objęta ulgą
Zdecydowanie najważniejszym i najbardziej korzystnym dla przedsiębiorców wnioskiem z wyroku jest podejście do kosztów przygotowania dokumentacji oraz certyfikacji produktów. Fiskus zazwyczaj wychodził z założenia, że w koszty można wrzucić tylko te certyfikaty, których wymóg posiadania wynika wprost z przepisów prawa. WSA w Bydgoszczy obalił to konserwatywne stanowisko. Sąd orzekł, że nawet dobrowolna certyfikacja może być objęta ulgą, jeśli tylko stwarza realną „sposobność do sprzedaży”. W praktyce oznacza to, że jeśli rynek, branża lub konkretni kontrahenci oczekują od Ciebie posiadania danego certyfikatu, wydatek na jego uzyskanie możesz bezpiecznie zakwalifikować do ulgi.
Sponsoring — granica preferencji
Spółka chciała jednak odliczyć również wydatki na sponsorowanie sportowców i sekcji sportowych, dzięki którym jej logo było widoczne na strojach czy banerach. WSA przypomniał fundament omawianej ulgi: dotyczy ona wsparcia konkretnego produktu, a nie budowania ogólnej renomy i rozpoznawalności marki. Sponsoring promujący logo firmy to za mało, aby skorzystać z tej preferencji.
Omawiana wyżej sprawa potwierdza, że koniecznym do sukcesu i spokojnego snu w razie kontroli jest skrupulatna dokumentacja wydatków i ścisła współpraca z ekspertami na etapie planowania wykorzystania ulgi.
— Mikołaj Duda
Omówmy Twoją sytuację bez zobowiązań.
Bezpłatna 15-minutowa konsultacja online — sprawdzimy, jak temat z artykułu przekłada się na Twoją firmę.